Rzeczpospolita Polska

Marsz pamięci w 20 lecie śmierci studentów w Górach Stołowych

Uwaga!
Dokument, który oglądasz stracił ważność. Może zawierać nieaktualne informacje.
Władze Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu,
Dziekan Wydziału Inżynierii Kształtowania Środowiska i Geodezji
Dziekan Wydziału Przyrodniczo-Technologicznego
wraz ze Studenckim Kołem Naukowym Gleboznawstwa i Ochrony Środowiska

zapraszają do uczestnictwa 


w symbolicznym „Marszu Pamięci”


pod patronatem
JM Rektora Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu prof. adeusza Trziszki oraz
Dyrektora Parku Narodowego Gór Stołowych Bartosza Małka

Marsz poświęcony jest pamięci dwójki studentów Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu: Anny Kembrowskiej, studentki kierunku ochrona środowiska oraz Roberta Odżgi, studenta kierunku geodezja i kartografia, którzy 20 lat temu, 17 sierpnia 1997 roku zginęli w drodze na obóz naukowy w Górach Stołowych (w okolicach Narożnika).
Do udziału zapraszamy całą społeczność akademicką.

Marsz odbędzie się w czwartek 17 sierpnia 2017 roku w Górach Stołowych.
Rozpoczęcie marszu na parkingu na Lisiej Przełęczy o 11.00, a następnie wspólne przejście pod Narożnik (10 minut pod górę). Tam przewidziano kilka wypowiedzi oraz złożenie kwiatów i zapalenie zniczy na symbolicznych grobach i przy pamiątkowej tablicy (zamontowanej 20 lat temu).

Dla osób zainteresowanych uczelnia organizuje transport autobusem. Odjazd z parkingu pod Centrum Dydaktyczno-Naukowym przy ul. Grunwaldzkiej 24 A, 17 sierpnia o godzinie 8.00. Chętnych prosimy o zgłoszenia do dnia 10 sierpniaa 2017 na adres mailowy dr inż. Katarzyny Szopki:


ania-rob

16 sierpinia2017


17 sierpnia mija 20 rocznica tragicznych wydarzeń, które miały miejsce Górach Stołowych w okolicy Narożnika, w wyniku których zamordowani zostali i studenci Akademii Rolniczej we Wrocławiu Pani Anna Kembrowska i Pan Robert Odżga. Pełniłem wówczas funkcje Dziekana Wydziału Rolniczego, i pomimo upływu lat pamięć tych tragicznych wydarzeń jest ciągle żywa, jest jednym z moich najboleśniejszych życiowych doświadczeń i we wspomnieniach stanowi potrzebę refleksji nad człowieczym losem.

Panią Annę Kembrowksą poznałem maju 1997 roku podczas obrony pracy doktorskiej mgr inż. Cezarego Kabały, która po obronie, podczas gratulacji wręczała w świeżo upieczonemu doktorowi w imieniu Koła Naukowego róg obfitości wypełniony słodyczami. Sprawiła na mnie niezwykłe wrażenie jako osoba łatwo nawiązująca kontakty i niezwykle ciepła.

Wiadomość o tych tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w Górach Stołowych, dotarła do mnie w III dekadzie sierpnia, a pogrzeb odbył się w pierwszych dniach września w Jastrzębiu Zdroju. W tym dniu nawet niebo płakało, gdyż podczas ostatniej drogi obficie padał deszcz, a mi przyszło żegnać Anię Kembrowską w imieniu Władz Uczelni. Nachodziły mnie różne myśli, co powiedzieć rodzicom, którzy żegnają swoje dziecko, które wchodząc w dorosłe życie musiało je dramatycznie zakończyć. Czy ukojeniem bólu jest wiara w to, że po śmierci wszystko się zaczyna, a nic się nie kończy. Mówiłem wówczas: „ że Ania i jej chłopak Robert kochali góry mogąc oglądać dzieła stworzenia z innego odniesienia, bycia bliżej Boga. Wierzyli ludziom i kochali ludzi. Pojęcie śmierci powstało w ludzkim umyśle dlatego, że człowiek rzadko patrzy poza materię. A przecież życie, to nie tylko materia, nie tylko ciało. Jest jeszcze coś, co nazywamy duszą. Czy ona umiera razem z naszym ciałem? Wydaje się, że nie, bo dusza to nasza energia życiowa, a energia w przyrodzie nie ginie! Bo tak właściwie, to śmierć fizyczna jest tylko zmianą formy istnienia.”

Już po pogrzebie naszła mnie refleksja jak wyglądały ostatnie chwile ich życia. Rozkoszowali się zapewne widokiem z Narożnika i snuli marzenia związane z ich przyszłością, która tak brutalnie została przerwana.

W pierwszych dniach października 1997 roku powstała na Uczelni inicjatywa upamiętnienia morderstwa w Górach Stołowych odsłonięciem na Narożniku tablicy upamiętniającej to wydarzenie. Czasu było mało, gdyż uroczystość zaplanowano na koniec października. Odsłonięcie tablicy zgromadziło, pomimo niesprzyjającej aury, temperatura poniżej 0, padający śnieg z deszczem, silny wiatr, kilkaset osób z Karłowa, Radkowa, studentów i władze uczelni z JM prof. dr hab. Tadeuszem Szulcem i prof. dr hab. Leszkiem Pływaczykiem ówczesnym Dziekanem Wydział Melioracji i Kształtowania Środowiska. Mszę św. odprawił ks. Antoni Bury z parafii św. Mikołaja i Antoniego we Wrocławiu, wspólnie z proboszczem parafii św. Doroty w Radkowie. Homilie wygłosił ks. Antoni Bury, w której mówił, że wszystkie ważne wydarzenia związane z działalnością Chrystusa miały miejsce w górach, a tragiczna śmierć studentów wpisuje się nieodgadnioność ludzkiego losu.

Pomimo, że do tych wydarzeń upłynęło już 20 lat ilekroć jestem w Karłowie, niestety coraz częściej tylko duchowo, wiążę się z Anią i Robertem. Tablica, którą odsłonięto ku ich Pamięci 20 lat temu na trwałe wpisała się w historię szlaku wiodącego przez Narożnik.

"Non omnis moriar" znaczy "Nie wszystek umrę". Ta sentencja pochodzi z Pieśni III Horacego "Wybudowałem pomnik" ("Exegi monumentum") której fragment w tłumaczeniu Lucjana Rydla brzmi:

…Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie.

Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie .


prof. dr hab. Andrzej Kotecki



Informacja z Głosu Uczelni Nr 55/1997

„17 sierpnia w górach, na turystycznym szlaku, w drodze na obóz naukowy, który miał się rozpocząć następnego dnia, zostali zamordowani Ania Kembrowska i Robert Odżga, znany przez nas wszystkich jako Albert.
Ania była studentką III roku kierunku „Ochrona Środowiska”, Albert skończył IV rok Geodezji i Kartografii. Oboje należeli do najlepszych studentów na swoich kierunkach. Od wielu lat byli nierozłączną parą.
Dwoje naprawdę wspaniałych ludzi. Zawsze pogodni, radośni, życzliwi dla innych. Ania jakby trochę bardziej szalona, „po swojemu zakręcona”, jak powiedziały o Niej koleżanki. Nieczęsto spotyka się w jednej osobie tyle wrażliwości i subtelności, a jednocześnie – energii, konsekwencji i uporu. Tacy bywają prawdziwi miłośnicy gór. Ania i Albert tacy właśnie byli – kochali góry, kochali przyrodę – a jej ochronę traktowali bardzo serio, jako swoje osobiste wyzwanie. W to, co robili, angażowali się bez reszty. Właśnie z inicjatywy Ani w ubiegłym roku rozpoczęło działalność Studenckie Koło Naukowe Gleboznawstwa i Ochrony Środowiska, na którego obóz nie dotarli. Ania była szefową koła, jednocześnie jego motorem i duszą. Albert – może trochę od Ani spokojniejszy i bardziej rozważny – zawsze stanowił dla niej oparcie. Potrafili jednoczyć wokół siebie ludzi, byli bardzo lubiani. W krótkim czasie koło zgromadziło ponad 30 studentów – podobnie jak oni oddanych sprawie ochrony środowiska. Przed kilku miesiącami Ania rozpoczęła zabiegi o zorganizowanie w Uczelni kursu Straży Ochrony Przyrody. Kurs odbył się, jego uczestnicy tuż przed wakacjami zdali należne egzaminy. Oczywiście, Ania i Albert także otrzymali legitymacje strażników.
Zginęli, bestialsko zamordowani w samym sercu gór. W miejscu, które było dla Nich na swój sposób święte i nieskalane. Wszyscy, którzy znaliśmy Anię i Alberta, nauczyciele akademiccy i przyjaciele ze studiów – ogromnie przeżyliśmy tę śmierć. Wszyscy zadajemy sobie pytanie, dlaczego właśnie ich musiał spotkać tak tragiczny los.
Ciężko będzie kontynuować pracę koła bez Ani i Alberta. Ale wiemy także, że to, co możemy dziś dla Nich zrobić, to właśnie nie zaprzepaścić tego, w co oboje tak bardzo się zaangażowali.

Anna Karczewska”