Rzeczpospolita Polska

Dariusz Marszałek


 

dariusz_marszalek

Pan Dariusz Marszałek przywitał nas refleksją o zauważonej zmianie podejścia do Nowego Roku. Właściwie teraz nowy rok zaczyna się już w starym, chociaż dotąd było odwrotnie – w styczniu zamykało się jeszcze jakieś zaległe sprawy na luzie, a działalność nabierała rozpędu dopiero w lutym. Teraz jest inaczej, marka Hyundai, której salon i serwis prowadzi we Wrocławiu przy ul. Kochanowskiego pan Marszałek, wystartowała z kampanią reklamową już od 3 stycznia. Należy odwiedzić salon i wypełnić kupon biorący udział w losowaniu sportowego modelu Genesis Coupe. To oczywiście poza akcją wyprzedażową. Hyundai postanowił powalczyć o dominację na rynku polskim.

Bardzo udany kompromis

Technikum Samochodowe na ul. Borowskiej we Wrocławiu było określane jako Sorbona Samochodowa. Pan Dariusz ukończył je z miłości do samochodów. Ale później trzeba było się zastanowić. Rodzice całe życie byli związani z rolnictwem, zajmowali się hodowlą nasion kwiatów. Jednocześnie byli bardzo praktyczni, starając się wykształcić swoje dzieci uniwersalnie, żeby zawsze znalazły swoje miejsce. Wybór uczelni rolniczej i kierunku mechanizacja rolnictwa był kompromisem między zamiłowaniem młodego mężczyzny do samochodów a produkcją rolną, na której znali się rodzice. To był dobry wybór – ocenia pan Marszałek – uczelnia przygotowała mnie wszechstronnie.

Na samym kierunku mechanika była dominująca, ale zgodnie z programem studenci dotykali wszystkiego – produkcji roślinnej, zwierzęcej, budownictwa…

Ciekawe czasy

Studia ukończył w 1989 r., czyli w roku przełomu ustrojowego i gospodarczego. Studiował zresztą w ciekawych czasach. Rozpoczął w 1983 r., po stanie wojennym, w napiętej atmosferze. Akademia Rolnicza jako jedna z pierwszych stworzyła samorząd studencki, który funkcjonował kilka miesięcy i został spacyfikowany. Pan Dariusz zaangażował się wtedy. A później po raz drugi – już jako doświadczony student – w 1987 r., kiedy znowu pojawiły się możliwości tworzenia samorządu. Wówczas był tym, który go tworzył. Była to działalność jawna. Studenci organizowali spotkania panelowe, jeździli po domach znanych postaci i namawiali do udziału w dyskusjach. „Zapadł mi w pamięć epizod. Zaprosiliśmy Karola Modzelewskiego, ikonę opozycji i próbowaliśmy zaprosić kogoś z drugiej strony, ale nikt nie chciał. Pojechaliśmy do domu pierwszego sekretarza na uczelni, ale nazwiska nie pamiętam, który zapytał, kto będzie. Jak usłyszał, że Modzelewski, odpowiedział, że przyjdzie. Odbyła się otwarta, wartościowa dyskusja, pokazująca, że można wymieniać poglądy”.

20 lat bycia tutaj

Pan Marszałek zaczął pracować we wrześniu 1990 r., od razu tutaj, czyli na Kochanowskiego. Wtedy była to stacja serwisowa, istniejąca od 1973 r. i autoryzowana przez FSO. Najpierw był kontrolerem technicznym, zajmował się samochodami na gwarancji, Fiatem i Polonezem (z dużym szacunkiem zwłaszcza dla tego drugiego). Jego potencjał został szybko dostrzeżony, awansował na zastępcę dyrektora. Jego główną rolą było zarządzanie serwisem i budowa salonu. Tu przydało się wykształcenie w zakresie budownictwa. Lata 90’ były okresem wielkiego popytu, funkcjonowały zapisy, bo towar był reglamentowany. Kiedy sprzedawaliśmy Dacie, Wartburgi i Trabanty (z silnikiem VW), ustawiały się kolejki i wydawaliśmy ok. 30 aut dziennie. W 1996 r. FSO podpisało umowę z koreańską fabryką DAEWOO. Salon bił rekordy sprzedaży. Ale koncern, który wydawał się potężny, zbankrutował i zniknął, a FSO już się nie podniosło. Wtedy – w 2003 r. w sytuacji kryzysu firmy – pan Marszałek objął stanowisko dyrektora. W 2006 r. salon podpisał umowę z Hyundaiem i cztery lata współpracy przebiegły pomyślnie.

Sam sprawdziłem

Różne koleje losu firmy, w której pan Marszałek pracuje spowodowały, że bardziej niż motoryzacja fascynuje go prowadzenie biznesu. Jeździ samochodami, które sprzedaje, może zapewnić, że to, co mówi o samochodzie, sam sprawdził.

Ewa Jaworska

Źródło: „Głos Uczelni” nr 202