Rzeczpospolita Polska

Edward Gacek


 

 edward_gacek_(w_srodku)

    Edward Gacek (w środku)

Rolnik to najpiękniejszy zawód na świecie

– Już jako mały chłopiec wiedziałem, że w przyszłości będę rolnikiem – opowiada prof. Edward Gacek, dyrektor Centralnego Ośrodka Badań Odmian Roślin Uprawnych. – Wychowałem się na wsi i choć moi koledzy chcieli stąd uciekać, to ja byłem pewny, że właśnie tutaj jest moje miejsce na ziemi.

Studia na Wydziale Rolniczym AR we Wrocławiu ukończył w 1974 r. Jego dom rodzinny mieścił się w małej wsi Borek w województwie opolskim, więc Wrocław był naturalnym wyborem. Katowice nie wchodziły w grę – miłośnik przyrody nie wytrzymałby w zadymionym Śląsku. Młody naukowiec specjalizował się w ochronie roślin przed chorobami (fitopatologia).

Moimi mistrzyniami były pani docent Stanisława Czaplińska i pani Profesor Wanda Truszkowska – wspomina ciepło profesor – wiele im zawdzięczam, bo to one ukierunkowały moje przyszłe zainteresowania naukowe i zawodowe.

Wtedy modne były chemiczne metody ochrony roślin i niewiele mówiło się o ekologii.

– A ja czułem, że nie tędy droga. W przyrodzie wszystko pięknie i harmonijnie funkcjonuje, dopóki nie włączy się człowiek. Rolnik powinien działać rozważnie i z poszanowaniem praw natury. Wystarczy tylko umiejętnie podpatrywać przyrodę oraz – o ile to możliwe – wykorzystać jej mechanizmy samoregulacji w warunkach nowoczesnego rolnictwa – twierdzi i dodaje, że zawsze starał się tak robić. Może dlatego natura okazała się dla niego łaskawa i profesor osiągnął sukces w życiu zawodowym?

Po studiach trafił do Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, z którym związany był ponad dwadzieścia lat. W 1982 r. obronił tam doktorat, a w 1991 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego. A po profesurze w 1996 r. został dyrektorem Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych (CO BORU ) i zasiadł po drugiej stronie biurka.

– To naturalna kolej rzeczy – śmieje się. – Naukowiec powinien rozwijać się naukowo do 45 roku życia, a potem wykorzystywać wiedzę w praktyce i przekazywać doświadczenie młodszym kolegom. Nauka musi czemuś służyć i mieć konkretne zastosowanie. Nie wyobrażam sobie, że można zamknąć się w swojej dziedzinie i zupełnie nie mieć kontaktu z rzeczywistością. Dlatego jako dyrektor krajowego urzędu odmianowego zajmuje się teraz urzędowymi badaniami odmian roślin uprawnych, ich rejestracją przed oficjalnym wprowadzeniem do obrotu oraz ochroną własności intelektualnej w krajowej hodowli roślin i nasiennictwie. Dzięki systemowi porejestrowych doświadczeń odmianowych (PDO) i opartej na nim rekomendacji odmian, rodzimym rolnikom oferuje się kilkanaście najlepszych odmian danej rośliny spośród kilkudziesięciu zarejestrowanych w kraju oraz kilku tysięcy pochodzących z Unii Europejskiej. Dzięki współpracy COBORU z innymi jednostkami doświadczalnymi polskie rolnictwo chronione jest przed niekontrolowanym napływem odmian, które są niesprawdzone pod względem gospodarczym. Chodzi o to, żeby rolnik siał tylko to, co jest najlepsze.

Pan profesor o zbożach mógłby mówić godzinami. – Jęczmień jest trochę nieprzyjemny, bo kłuje, a owies bardzo miły w dotyku. Za to nie mogę się przekonać do rzepaku, bo niezbyt ładnie pachnie. Jednak profesor nie tylko je podziwia, ale i chętnie jada. I choć lubi płatki owsiane oraz kaszę jęczmienną, to najbardziej przepada za piwem. Na pytanie, jakie ma hobby, profesor odpowiada, że lubi spędzać czas na świeżym powietrzu i wyjeżdża w góry, gdy tylko znajdzie wolną chwilę. – Wielkopolska jest ładna, ale niestety, trochę monotonna i płaska. Dlatego chętnie wybieram się w Bieszczady, Tatry albo Sudety. Lubię, gdy coś się dzieje i jest ruch, nie tylko w interesie – żartuje. Zupełnie jak w przyrodzie.

Prof. Gacek mieszka w jednej z podpoznańskich wsi. Zresztą, nigdy nie chciał mieszkać w mieście, choć Wrocław darzy ogromnym sentymentem. Obserwuje jednak, że coraz więcej ludzi buduje swoje domy pod miastem. Widocznie jest w nas tęsknota, by być bliżej natury. A prof. Gacek nigdy się przed nią nie bronił. I zawsze wiedział, że siła przyrody jest ogromna. – Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek tylko wtedy panuje nad przyrodą, gdy jest jej posłuszny. Dlatego bardzo uważnie jej słucham.

W ślady profesora poszły również jego córki. Obie studiowały rolnictwo, choć na początku zapierały się, że wszystko tylko nie to. Jedynie żona nie jest z branży, bo skończyła bibliotekoznawstwo, ale profesor niezwykle to sobie ceni. – Byłoby nudno, gdybyśmy mieli ten sam zawód. Najlepiej, gdy każdy ma coś własnego. Ona ma swoje książki, ja swoje rośliny i jest dobrze. U 11-letniego wnuka i 8-letniej wnuczki nie dostrzega jeszcze zainteresowań przyrodniczych. Za to chce je nauczyć języka rosyjskiego. Martwi go, że dziś ten język nie jest u nas popularny, a przecież posługują się nim nasi sąsiedzi. Profesor Gacek posiada zdolności do języków; angielskiego nauczył się zupełnie sam.

Gdy prof. Gacek usłyszał, że tematem wywiadu jest „pomysł na życie po UP we Wrocławiu” zareagował błyskawicznie: O, to jest już na to za późno. Pomysł już był. Po namyśle jednak przyznaje, że wybrałby ten sam zawód po raz drugi. Być może coś by się zmieniło, ale niewiele. Może wyjechałby za granicę, jak młodsza córka i tam rozwijał się naukowo? Wtedy jednak nie było takich możliwości. – Rolnik to najpiękniejszy report aż Pomysł na życie po UP we Wrocławiu zawód na świecie – zapewnia – Jest blisko przyrody, blisko życia. I gdy słucha się, z jaką pasją o tym opowiada, trudno się z nim nie zgodzić.

Ewa Jaworska

Źródło: Głos uczelni nr 205