Rzeczpospolita Polska

Krzysztof Sośnica


 

krzysztof_sosnica

Krzysztof Sośnica ukończył studia w 2009 r. na kierunku geodezja i kartografia, specjalizując się w geoinformatyce. Po obronie pracy magisterskiej rozpoczął studia doktoranckie na Uniwersytecie Przyrodniczym oraz podyplomowe studia informatyczne na Politechnice Wrocławskiej. Zrezygnował z jednego i drugiego, gdy dowiedział się od swoich profesorów, że Instytut Astronomiczny na Uniwersytecie Berneńskim w Szwajcarii poszukuje doktoranta.

Tak po prostu

Ogłoszenie wisiało sobie pół roku na stronie internetowej. Wymagano biegłej znajomości języka angielskiego oraz w stopniu komunikatywnym języka niemieckiego, ponadto umiejętności programowania oraz przetwarzania danych satelitarnych. Konkurs był otwarty. Pan Krzysztof wysłał CV, listę publikacji, a raczej wystąpień, ponieważ działał w studenckich kołach naukowych, wyniki swoich badań prezentował na konferencjach w Polsce i za granicą. Wkrótce został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną i przyjęty jako doktorant. Bierze również udział w projekcie badawczym związanym z przetwarzaniem danych satelitarnych, pomiarami laserowymi do sztucznych satelitów Ziemi i opracowaniem pomiarów GPS. Jednocześnie prowadzi zajęcia dla studentów fizyki i astronomii.

Trudna sztuka dobrego wyboru

Pan Krzysztof pochodzi z Kalet – małego miasta na Górnym Śląsku. Ukończył liceum w Tarnowskich Górach, zresztą to samo, co prof. Jan Miodek. Przed maturą wiedział, że interesuje go mniej więcej telekomunikacja albo informatyka, ale kiedy przyszło do wyboru studiów, skrupulatnie porównywał programy i listy przedmiotów różnych kierunków i uczelni. – Na kierunku geodezja i kartografia moją uwagę przyciągnął przedmiot pt. geodezja satelitarna, inne też były pociągające, np. systemy informacji geograficznej. Tak znalazłem się na studiach na Uniwersytecie Przyrodniczym i dostałem tu bardzo solidne podstawy. Na specjalności geoinformatyka nauczyłem się programowania.

Podczas studiów Sośnica działał aktywnie w kołach naukowych – Geodetów i Geoinformatyki. Kiedy go pytam, co trzeba robić, żeby mieć szansę wyboru, taką jak on ma, odpowiedział: – Jako szef koła naukowego wiedziałem, że czasem trudno jest zachęcić studentów do pracy poza zwykłym tokiem studiów. Uczą się pilnie, mają dobre wyniki, bo oprócz inwestycji w siebie chcą osiągnąć stypendium naukowe, które ułatwia im życie. Studenci niechętnie odciągają uwagę od zdobywania punktów, zaliczania, nie chcą stracić możliwości zdobycia wyższej średniej. Tymczasem efektywna praca w kole naukowym wymaga poświęcenia. Przydałaby się jakaś wymierna osobista nagroda za osiągnięcia w kole naukowym, dobrze byłoby, gdyby osobiste osiągnięcia studentów też były brane pod uwagę do stypendium, a nie tylko średnia ocen. Czasami było tak, że organizowaliśmy konferencję, ciężko było znaleźć kogoś, kto wykonałby jakieś badania lub przygotował referat, nie widzieli wymiernych korzyści.

Pilnuje nas Einstein

Pan Krzysztof mówi, że pozornie jego dzień pracy nie jest specjalnie interesujący. Rzeczywiście, przeważnie siedzi przed komputerem. Dopiero, kiedy opowiada, czym się konkretnie zajmuje, robi się bardzo ciekawe: – Przetwarzam dane satelitarne ze wszystkich stacji obserwacyjnych na świecie, które wykonują laserowe pomiary odległości do satelitów, uzyskuję parametry ruchu obrotowego Ziemi, zmiany położenia płyt tektonicznych, wyznaczam orbity sztucznych satelitów Ziemi i obliczam predykcję pozycji tych satelitów z niezwykle precyzyjną dokładnością, np. jestem w stanie wyznaczyć, jaka będzie pozycja satelity poruszającego się z prędkością 7 km na sekundę za tydzień albo za miesiąc o określonej godzinie z dokładnością do kilku centymetrów.

W Instytucie Astronomicznym w Bernie zlokalizowane jest Centrum Wyznaczania Orbit w Europie. Instytut ma szczególne osiągnięcia w opracowywaniu programów komputerowych do wyznaczania orbit w precyzyjny sposób i przetwarzaniu obserwacji satelitarnych, takich jak GLONASS czy GPS. Tutaj, na przedgórzu alpejskim, znajduje się obserwatorium astronomiczne, prowadzące nie tylko klasyczne obserwacje i rejestrację fotograficzną i optyczną sfery niebieskiej, ale dysponujące także teleskopem laserowym, który mierzy odległość do satelitów. Jest to jedno z około 50 na świecie obserwatoriów dokonujących pomiarów odległości od Ziemi do jej wszystkich sztucznych satelitów, a także do satelity krążącego wokół Księżyca. Opracowanie danych z pomiarów laserowych – co właśnie pan Sośnica robi – pozwala dokładnie obserwować ruch Ziemi, która nie jest statyczną figurą, przeciwnie – obiektem bardzo dynamicznym i zmieniającym się w czasie. Dane laserowe pozwalają na wyznaczanie środka ciężkości Ziemi, stałej grawitacji, chwilowych pozycji bieguna oraz długość trwania doby. Dla przeciętnego śmiertelnika doba to coś stałego, mającego 24 godziny, tymczasem ruch obrotowy Ziemi jest nieregularny, niestały w czasie i co kilka lat trzeba wprowadzać sekundy przestępne. „Obserwujemy też ciekawe zjawisko oddalania się Księżyca od Ziemi o 4 cm rocznie”. Zjawisko jest na razie niewyjaśnione, czeka na swojego Einsteina.

Zresztą, duch Alberta Einsteina snuje się po korytarzach Wydziału Nauk Ścisłych, wszyscy czują jego obecność. W 1905 r. ten genialny fizyk mieszkał tu i m.in. opublikował swoją „Szczególną teorię względności”.

Ewa Jaworska

Źródło: Głos uczelni nr 203