Rzeczpospolita Polska

Hello Sweetie, tęsknimy za tobą Magda!

Uwaga!
Dokument, który oglądasz stracił ważność. Może zawierać nieaktualne informacje.

Hello Sweetie, tęsknimy za tobą Magda!

Zachorowała nagle tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Kiedy wydawało się, że jest poprawa, nagle przyszła wiadomość, która wstrząsnęła wszystkimi, którzy znali Magdę Smolińską, a przecież na uczelni znali ją wszyscy. Odeszła tak jak żyła, zbyt szybko.

12 stycznia 2018 roku

Rektor Tadeusz Trziszka znał Magdę Smolińską od dziecka. – A w ostatnich latach z radością patrzyłem na jej zaangażowanie w pracę, entuzjazm i nieprawdopodobną kreatywność. Zasypywała nas pomysłami działań na rzecz studentów, ze studentami… Każda śmierć wywołuje w nas smutek i żal, ale szczególnie dotyka nas odejście osoby młodej, pełnej radości życia – mówi prof. Trziszka.

magda_smolinska1
fot. Tomasz Lewandowski

Magda swoją pracę na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu zaczynała w Biurze Informacji, Promocji i Rekrutacji. Później, po utworzeniu dwóch oddzielnych jednostek, pracowała w Biurze Rekrutacji, by stamtąd przejść do Działu Pozyskiwania Projektów

– Wiele opowieści wiąże się z Magdą. Niezwykłą Magdą. To postać nie tylko Biura Rekrutacji, ale środowiska akademickiego, która śmiechem i podejściem, jakże pozytywnym i pełnym energii do życia, napawała wszystkich. To pierwsza osoba, którą zatrudniłam w biurze. Znała świetnie angielski i umiała zdobywać ludzi swoim podejściem do spraw bieżących i planami na życie. Promowała naszą uczelnię największymi osiągnięciami, najlepszymi studentami, wspólnie z kołami naukowymi. Opowiadała o tym, co się u nas dzieje, od uczelnianych uli i miodu aż po lamy na Swojcu. To dlatego zresztą koledzy z innych uczelni mówili o niej „Lama”. Zawsze szalona i roztargniona. Jak nie zgubiła walizki, to wsiadła do pociągu, który jechał w innym kierunku. Innym razem nie zdążyła na samolot, a kolejnym wróciła z kolegami z Uniwersytetu Wrocławskiego, bo było o wiele przyjemniej. Często przyprowadzała do biura Nelly, swoją ukochaną suczkę, której zdjęcia podbijały Internet. Nie potrafiła się obejść bez kabanosów, pysznej herbaty i pięknej biżuterii. Znała wszystkie nowości modowe i technologiczne i wiedziała, gdzie szukać najlepszych okazji. Przekazywała do biura wszystkie informacje od studentów: gdzie są problemy, jak załatwić sprawę, gdzie przyspieszyć procedurę…. Magda w tych sprawach odnajdywała się bezzwłocznie i potrafiła to wszystko załatwić. Ta strata dotknęła nas wszystkich – wspomina dyrektor biura, Paulina Boroń-Kacperek.

magda_smolinska4
fot. Tomasz Lewandowski

Kinga Pilarska, studentka z koła biotechnologów, z trudem powstrzymując łzy, powiedziała, że łatwiej jej napisać kilka słów o Magdzie, niż je powiedzieć, bo wciąż żal ściska jej gardło. Napisała więc o Magdzie tak: „Była jedną z najbardziej pozytywnych osób, które poznałam. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa. Miała rozwiązanie na każdy problem. Pomagała nam przełamać bariery „oficjalny pracownik – student”, co na pierwszym i drugim roku było niezwykle cenne. Zawsze była wśród nas, na każdym wydarzeniu studenckim, nawet jeśli odbywało się w weekend. Wspierała nas i mobilizowała. Kiedy coś dla nas wydawało się górą lodową, mówiła: „Co, wy nie dacie rady?! No błagam!”. Słyszałam to dobrych kilka razy i zawsze się później udawało, i wtedy czytaliśmy pod postem na fanpage’u: „jesteście boscy!”, „you’re awesome!”. Kiedy coś się działo, poruszała wszystkie możliwe opcje, żeby nam pomóc. Nie było dla Niej rzeczy niemożliwych – robiła je od ręki. Panowała wokół Niej tak dobra energia, że każdy do Niej lgnął. Rozmawiałyśmy nie tylko o kwestiach związanych z uczelnią. Dzięki Niej ruszyłam do przodu w ciężkiej dla mnie prywatnie sytuacji. Mobilizowała mnie do wyjścia ze strefy komfortu i za to jestem Jej ogromnie wdzięczna. Przeżyłam z Magdą mnóstwo wydarzeń, mam z Nią cudowne wspomnienia. Jak każdy, kto Ją znał, nie potrafię tego, co się stało zrozumieć… Odszedł od nas Ktoś naprawdę wyjątkowy – takich ludzi nie ma wielu... Myślę, że nie chciałaby, żebyśmy tak stanęli w miejscu, jak stało się to w czwartek rano, kiedy dotarła informacja o Jej śmierci. To nie było w Jej stylu, sama żyła w pędzie, było Jej wszędzie pełno. Odkąd znalazła się w szpitalu, bardzo mocno wierzyłam, że Jej się uda. Powtarzałam sobie, że przecież tak silna babka się nie podda. Nie Ona... W mojej pamięci zawsze pozostanie jako wulkan energii, kobieta petarda, adoratorka życia, miłośniczka psów i wielki kibic studentów...”.

magda_smolinska2
fot. archiwum studentów

Wspomnieniami o Magdzie dzieli się też Dorota Sikora, szefowa Biura Informacji i Promocji: – Zawsze, naprawdę zawsze, uśmiechnięta. Nawet teraz, gdy przeglądam zdjęcia do tego tekstu, nie ma takiego, na którym by nie uśmiechała się od ucha do ucha. Rozmowy telefoniczne zaczynała od słów „No..., to ja" – mówiła to w taki sposób, że nigdy nie miałam wątpliwości, że to właśnie ona. Tego najbardziej będzie mi brakowało: pogody, która jej zawsze towarzyszyła i bardzo dobrego kontaktu ze studentami – nawet „za pięć dwunasta" spod ziemi potrafiła wydobyć wolontariuszy na imprezę. Dziś, w Biurze Promocji, w którym Magda zaczynała pracę na uczelni, zastanawialiśmy się nad słowami – trzema – które przychodzą do głowy, gdy myślimy o Magdzie. Każdy z nas zgodnie mówi #Nelly #blinkblink #kabanosy. Magda kochała zwierzęta, zwłaszcza swoją suczkę husky – Nelly. Miała niesamowitą zdolność wprawiania nas w dobry nastrój swoimi błyszczącymi dodatkami do sukienek. No i ta sympatia do kabanosów

Ostatnią przystanią Magdy na uczelni był Dział Pozyskiwania Projektów: – Hello Sweetie! Tak zaczynał się nasz dzień z Madzią – od uśmiechu, żartów i dobrego jedzenia. Kolorowa sukienka, piękne blond loki i uśmiech na twarzy – to był jej znak rozpoznawczy. Celebrowała jedzenie, a najlepszym deserem był kabanos. Lek na smutki – torebka wypełniona po brzegi żelkami. Zarażała wszystkich entuzjazmem i dobrym humorem. Im więcej złota i świecidełek tym lepiej. Jak nikt potrafiła nawiązywać kontakt z ludźmi, niezależnie od wieku, narodowości i charakteru. Uwielbiała podróże, wyjazdy, spacery z ukochanym psem Nelly i randki z Americano. Choć nie znałyśmy Cię długo – nigdy Cię nie zapomnimy, w tak krótkim czasie nauczyłaś nas tak wiele – kochać życie – wspominają pracownicy działu i jego szefowa Magdalena Ornatowska.

magda_smolinska3
fot. Tomasz Lewandowski

Magdo! Pamiętaj o nas w tym lepszym ze światów i czekaj tam na nas. Z uśmiechem, który nigdy nie schodził z Twojej twarzy.

***

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 12 stycznia 2018 r. o godzinie 12:30 na Cmentarzu Parafialnym Kościoła Św. Rodziny przy ul. Smętnej.